Skip to main content

Przeciwciała

Nie ulega wątpliwości, że substancje, które tworzą się pod wpływem działania antygenu i mają właściwość łączenia się z antygenami, powstają w układzie siateczkowo-śródbłonkowym. Produkcję przeciwciał można zahamować zablokowaniem tego układu. Przez narzucenie komórkom układu siateczkowo-śródbłonkowego innych zadań (np. wstrzyknięcie zwierzęciu doświadczalnemu barwników, które gromadzą się w komórkach tego układu i blokują go) można je tak „zająć”, że nie mają możliwości produkowania przeciwciał lub wytwarzają je jedynie w niedużej ilości w ramach „produkcji ubocznej”.


Wróćmy jednak do momentu, w którym antygen znakowany pierwiastkiem promieniotwórczym zaczyna produkować przeciwciała w układzie siatecikowo-śródbłonkowym. Praca ta wymaga czasu i trwa rozmaicie długo. Ogólnie biorąc, optymalnie wysoki poziom przeciwciał można uzyskać pomiędzy 10. a 20. dniem od wniknięcia alergenu do organizmu. W okresie poprzedzającym wytworzenie odpowiedniej ilości przeciwciał nie można uzyskać alergicznej reakcji przez powtórne podanie alergenu. Okres ten nazywa się okresem utajonej alergii lub fazą indukcyjną produkcji przeciwciał. To, że antygen pobudza wytwarzanie przeciwciała, nie ulega wątpliwości, szczegóły tej reakcji są jednak nadal niejasne i pozostają w kręgu hipotez.
Laureat Nagrody Nobla, Paul Ehrlich, pierwszy pokusił się o opracowanie teorii produkcji przeciwciał. Hipoteza ta, mimo że opracowana jedynie na podstawie dedukcji i ponad pół wieku temu, jeszcze do dziś nie została definitywnie obalona. Ehrlich nazwał ją teorią łańcuchów bocznych; w tym ujęciu komórka ma „chemiczne wypustki” — receptory (chwytniki) służące do wiązania różnych substancji chemicznych, m.in. toksyn bakteryjnych i innych antygenów. Po zaatakowaniu tkanki przez toksyny bakteryjne (te właśnie antygeny były wówczas w centrum zainteresowania immunologii) część komórek ginie, część natomiast zdrowieje. Wynikiem tego zdrowienia jest wzmożona produkcja receptorów. Nadmiar tych swoistych receptorów odrywa się, przechodzi do płynów ustrojowych i tam zobojętnia antygeny, co uniemożliwia uszkadzanie komórek. Teoria ta zakłada, że komórka zawiera nieskończoną ilość receptorów; każdy związek chemiczny miałby w komórce zmagazynowany swój receptor. Jest to jednak chyba niemożliwe.