Skip to main content

Alergologia – niemowlę czy starzec?

W dziedzinie leczenia zanotowano mniejszy postęp. Udoskonalono wiele leków dawniej stosowanych, ale rzeczywistym postępem było wprowadzenie w 1967 r. przez angielskiego badacza Roberta Altonyana chromoglikanu dwusodowego (Intalu), leku „stabilizującego komórkę tuczną”, który zapobiega jej aktywacji i uwalnianiu tzw. mediatorów reakcji alergicznej. Lek ten znalazł szerokie zastosowanie w leczeniu chorób alergicznych. Interesująca jest postać tego badacza, który sam choruje na astmę (prowokując u siebie objawy swoistym alergenem) i wypróbowywał różne substancje ochronne, aż wreszcie znalazł właściwą.


Jaki jest wkład polskiej alergologii w ogólnoświatowy rozwój tej gałęzi medycyny? Trudno o tym pisać. Nie mamy wielkiej tradycji, szkoły, wnieśliśmy niewiele do tej dziedziny. Gdyby polska alergologia mogła w pełni wpisać na karty swej historii Ludwika Hirszfelda (1884-1954), który był zasadniczo immunologiem, moglibyśmy powiedzieć, że mamy wielkiego uczonego i szkołę, którą stworzył. W okresie wyodrębnienia się immunologii i alergologii Ludwik Hirszfeld wniósł nieprzemijające wartości do immunologii (serologia konstytucyjna, grupy krwi, swoistość serologiczna tkanek, serologiczna analiza krzepliwości, koaguloreakcja).
Lubliński opisał w 1894 r. przypadek choroby wysypkowej po wstrzyknięciu surowicy leczniczej. Był to pierwszy w piśmiennictwie opis choroby posurowiczej. W okresie międzywojennym Feliks Przesmycki i Jan Mikulaszek wykazali, że węglowodany laseczek węglika i pałeczki twardzieli mają cechy haptenu. Badania nad gośćcem stawowym w ujęciu alergologicznym prowadzili u nas Kazimierz Stojałowski i Henryk Brokman. Zagadnienie plamicy krwiotocznej alergicznej wyczerpująco opracowali Janina Misiewiczówna i Mściwój Semerau-Siemianowski. W 1933 r. Jakub Węgierko wzbogacił metody leczenia chorób alergicznych wprowadzając lekkie stany niedocukrzenia krwi. Wartość tej metody została doświadczalnie potwierdzona przez Jakuba Parnasa w 1945 roku.
Polska alergologia długo nie miała wielkiej szkoły, ośrodka, wielkiego nazwiska. Do stworzenia szkoły oprócz zapału potrzebne są też warunki. W okresie międzywojennym nie zapewniono ich. Jednakże w ostatnim dwudziestoleciu grono entuzjastów wyprowadziło polską alergologię z „zaścianka” na „szerokie wody”.
Obecnie możemy już mówić o białostockiej, bydgoskiej, krakowskiej, łódzkiej, warszawskiej i wrocławskiej szkole alergologicznej.